3 miesiące i 600 km

To bilans przygotowań do Biegu Kreta. Dużo czy mało?

 

Biorąc pod uwagę zeszły rok, gdzie tradycyjnie zmuszony byłem do sprzedaży pakietu to dużo. W zeszłym roku było z połowę tego – o ile dobrze pamiętam. Myślę, że coś pod 1000 km byłoby lepsze ale też jestem zadowolony, że w końcu udało mi się wejść w systematyczny trening i naprawde niewiele treningów wyleciało.

 

Na chwilę obecną realnie robiłem około 60 km tygodniowo i myślę, że realnie mogę dojść do 70-75 max, Do tego 2 treningi kettlebell, jeden trening mobility oraz rozciąganie i rolowanie. Tak, ostatnio namiętnie rozciągam się i roluję 😉 Niestety stresy musiały znaleźć gdzieś ujście i od kręgosłupa ciągnie jedno pasmo aż do stopy i pobolewa. Mój fizjoterapeuta zadziałał mocno, nawet na 2-3 dni zabronił biegać – czego raczej nigdy nie robi 🙂 Jest znacząca poprawa, aczkolwiek z doświadczenia wiem, że na całkowite wyleczenie potrzeba czasu. Czeka mnie sporo pracy nad psychiką, już zacząłem działania, ale to temat na inny wpis.

 

Za mną testowy start na Nowych Granicach.

 

48 km pod pełną kontrolą. Jestem niesamowicie zadowolony z tego biegu, bo zadziałało wszystko. Żarcie, elektrolity, ciuchy, noga nie bolała. Do tego piękna pogoda, masa znajomych, super atmosfera – dzień pełen relaksu. I nawet parę minut szybciej niż rok temu, aczkolwiek z założenia było wolno, marszobiegiem i na niskim tętnie.  Potrzebne mi to było.

 

Oby to był dobry prognostyk przed startem właściwym, ale też zdaję sobie sprawę z tego, że Kret to inna bajka. Nie 48, ale 148 kilometrów a przede wszystkim 5 tysięcy z hakiem w górę i w dół. Do tego dwie nocki w biegu. I o ile jedna nocka to już wielokrotnie przerobiony przeze mnie temat, to drugiej nocki się po prostu boję.

 

Tym razem mam wsparcie. W ramach supportu jedzie ze mną mój serdeczny kumpel, również Grzegorz 😉 Zatem będę miał możliwość zmiany ciuchów i butów tudzież ciepły rosołek i ewentualnie krótka kimkę w aucie. Zakładam, że pół godzinki snu przed drugą nocką to może być gamechanger.

 

Jestem już w taperingu, co oznacza że mnie nosi 😉 😀

 

Biegam 20-30 km tygodniowo, w poniedziałek pobiegnę jedynie dyszkę w Nowej Soli, czyli Bieg do pustego grobu a potem już tylko odpoczynek. Oczywiście dyszka będzie bardzo luźna, traktuję ją bardziej jak event towarzyski a nie bieg. Do tego mocno pracuję nad rehabilitacją, a najmocniej chyba nad mindsetem, czyli mówiąc po ludzku próbuję ogarnąć, co to się pod łysa glacą dzieje 😉

 

Polub nas i podziel się 🙂

Najnowsze wpisy

Kategorie

Bądź pierwszą osobą, która zostawi swój komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *