Raport #1
Tydzień za mną.
Chciałem powrotu do treningów porannych i odkryłem, że sabotuję sam siebie swoim lenistwem. A to niespodzianka 😉 W zeszłą niedzielę musiałem zrobić trening po południu. Nie, nieprawda – nie chciało mi się rano wstać. Z tego powodu nie miałem siły w poniedziałek wstać rano i trening zrobiłem wieczorem. Oczywiście wtorek powtórka: brak sił rano a po kettlach nie miałem sił i ochoty wyjść wieczorem na trening biegowy. Jedyny plus – w końcu się wyspałem, dobry sen, dobre hrv, jedynie zwariowane sny, bo zjadłem za późno. Nad tym jeszcze mocno pracuję.
Dzisiaj już idealnie.
Po części dzięki mojemu Psu, który ujadał pół nocy na niewiadomo co i nie dał mi spać 😉 dlatego grzecznie doleżałem w łóżku do 5tej rano i ruszyłem w las. Poranny bieg z górkami po drodze, las, śpiew ptaków – takie coś budzi dużo lepiej niż poranna kawa 😉 Ale też patrząc na duże zmęczenie organizmu nie wiem czy jutro nie dam sobie pospać. Chyba już nauczyłem się, że czasami mądrzej wybrać regenerację.
A swoją drogą perspektywy czasu zaprzestanie picia kawy to zdecydowanie dobra decyzja. Jasny umysł, brak kołatania serca i zjazdów energetycznych i psychicznych. Czas odstawienia to ciężki czas dla głowy i organizmu dlatego jestem dumny z siebie, że to odstawiłem.
Kilometry za zeszły tydzień: 46 km
Planowałem coś koło 50 km, zatem zgadza się. Treningi zgodnie z planem, wykonane wszystkie, normalnie dumny z siebie jestem 😉 Wczorajszy upał skrócił długie wybieganie, przeceniłem siły na warunki panujące na zewnątrz. 28 stopni w południe nie zachęca do biegania 😉 Ale tydzień treningowo ok. W tym tygodniu będzie ciężej to ogarnąć ze względu na tematy rodzinne ale będę walczył 🙂
Waga: minus 0,6 kg.
Mogłoby być lepiej, ale jestem w fazie ogarniania swojego organizmu. Szukam takiego energetycznego poziomu zero, tak żeby ustalić względnie stały jadłospis i trzymać się go. Nie jestem fanem udziwnień w jedzeniu 😉 Bez problemu jem codziennie to samo, tak naprawdę muszę tylko określić odpowiednią ilość tłuszczu, bo białko trzymam z reguły wysoko.
To tak z grubsza 😉 jedziemy dalej
Bądź pierwszą osobą, która zostawi swój komentarz