Raport #4

Raport #4

 

Wielki upał.

 

Ano tak, cały czas żyję niedzielą i półmaratonem w Jaworze 😉

 

Słabo spałem, jestem cały mocno opalony włącznie z łysą głową 😉  Do tego jeszcze pół nocy uzupełniałem  utracone płyny. Na każdym bufecie wylewałem na siebie 2 kubki, trzeci piłem plus uzupełniałem małego flaska a i tak na metę wpadłem mocno spragniony. 

Zresztą pierwszy raz od kiedy biegam w Jaworze przystanąłem przy ostatnim punkcie, który znajduje się  z 2 km przed metą, zwykle go omijałem. Ale wczoraj – południa, lampa z nieba, 29 stopni – i powitałem sympatyczne wolontariuszki ze szczęśliwym uśmiechem. Zresztą sztos to był punkt na zakręcie w Myślinowie – tradycyjnie strażacy rozstawili tam coś jak prysznic, stałem tam parę sekund do totalnego przemoczenia, paręnaście minut później byłem już suchy 😉

Spory błąd: w porannym pośpiechu zapomniałem soli. Na szczęście to tylko 21 km, na ultra by się to zemściło, ale jednak na każdych zawodach musi być lista kontrolna.

 

Udany treningowo tydzień. 

 

Dystans tygodniowy: 58 km.

 

Jak już wcześniej pisałem, wliczam do tego kilometry biegowe i chodzone. Ten tydzień to pierwsza jaskółka powrotu do regularności oraz miejmy nadzieję koniec dolegliwości bólowych.  Dalej nie wiem co jest powoduje, ale są ćwiczenia, jest rolowanie i praca nad mentalne – i jest dużo lepiej.

 

Waga powoli rusza. Minus 0,95 kg, w pasie mniej o centymetr. 

 

Wprowadzam cały  czas delikatne zmiany. Wbrew pozorom  przy “dostrajaniu” michy pod konkretną osobę po pewnym czasie robotę robią właśnie niewielkie zmiany. 

Najbardziej cieszy ten pas, waga jest średnim wskaźnikiem postępu,  gdyby nie uzupełnianie płynów przez cały  wieczór  / noc na wadze byłoby dużo mniej. Tym bardziej, że  bez soli i w takiej temperaturze na pewno złapałem wodę. Pamiętajcie również o mikrourazach po mocniejszych treningach, to kolejny czynnik powodujący zatrzymywanie się  wody.

 

Przede mną mocny tydzień.  

 

Chcę podjechać pod 70 km, włącznie z dwoma dłuższymi treningami na weekend.  Trzeba będzie dużo i dobrze spać i dużo i dobrego białka jeść 🙂 I oby już bezbólowo. 

 

Kibicujecie? 😉

 

Trochę nudne są  te raporty. Siłą rzeczy, ale też pokazują,  jak wygląda praca nad sobą.  Kiedyś powiedziałbym że praca nad celem, ale ja nie mam celu. Mam tylko drogę,  a w drodze rzadko zdarzają się nagłe, ogromne postępy. Na co dzień jest stała praca nad sobą,  która może i z zewnątrz wygląda nudnie, ale dla mnie to coraz to nowy, fascynujący świat.  Piszę te słowa w piwnicy szkoły czekając na Córkę, która uczy się  tańczyć. Akurat mam chwilkę czasu dla siebie, fragment książki którą czytam mocno mnie poruszył, muszę to przetrawić i zebrać myśli.  I jest pięknie 😊

Zdjęcie poniżej z profilu Burmistrza Jawora. Pozuję na nim z Pawłem, kumplem jeszcze z ogólniaka. Już wtedy prowadził sportowy tryb życia, a ja w życiu nie pomyślałbym, że kiedyś będę biegał z własnej woli 😉 W końcu wtedy miałem problem zaliczyć nawet sprawdzian na 1500 metrów 😀

 

 

Polub nas i podziel się 🙂

Najnowsze wpisy

Kategorie

Bądź pierwszą osobą, która zostawi swój komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *