Raport #6

Raport #6

 

Wczoraj chciałem wszystko rzucić w cholerę. 

 

Znaczy sport, głównie bieganie, ale całą resztę w sumie też 😉 Wrócić do siedzenia na kanapie, złapać z 10 kg dodatkowej wagi i przysypiać po południu przed telewizorem 😉 Chociaż to zdarza mi się też często –  od kiedy sporo badań potwierdza dobroczynny wpływ power nap, pozwalam sobie regularnie na 15 minut drzemki po pracy.

 

Sportowo tydzień bez szału. 

 

Chęci nie brakowało,  brakowało możliwości i sił.  Nie miałem możliwości zrobić longa w tygodniu, a weekend znowu wyjazd z rodziną.  Wczoraj po powrocie wyszedłem co prawda na trening, ale z planowanych 21 km ledwo zrobiłem 10. To dlatego chciałem rzucić wszystko w cholerę.  Nie szło mi wybitnie,  męczyłem się i ciężko mi naprawdę stwierdzić czy to zmęczenie fizyczne, czy swoiste “przepalenie “ układu nerwowego.  Czytam o tym ostatnio sporo i pewne rzeczy pasują.  

 

Co najważniejsze, to diagnoza fizjoterapeuty. 

 

Noga / biodro to nie efekt biegania. Najpewniej wychodzi stres, może zła pozycja przy biurku tudzież za dużo przy nim siedzenia. Trudno –  najpierw Michał skrzywdził mnie naciskając różne punkty w ciele i kłując igłami, potem zalecił ćwiczenia. 

 

A co najważniejsze  – mogę  i mam  biegać. 

 

Ten tydzień to 52 km. Nieźle, biorąc pod uwagę okoliczności ale daleko od oczekiwań.  Nic to, zaczynam tapering do Sudeckiej.  Będzie więcej marszów, krótsze dystanse biegowe. Mam nadzieję,  że układane przeze mnie treningi oddadzą przynajmniej w 70%. Ale jestem dobrej myśli.  Teraz i tak nie ma sensu zbyt dużo trenować. Odpoczynek i cięcie wagi.

 

Na wadze 0,8 kg mniej. 

 

Mógłby być większy spadek, ale wieczorem nadrabiałem jeszcze kalorie, których nie miałem czasu wciągnąć wcześniej 😉 Prozaicznie zresztą teraz przy luźniejszych i krótszych treningów waga szybciej zleci. Mniej więcej ogarnąłem już bilans energetyczny. pozostaje tylko trzymać się założeń i cierpliwie czekać na Sudecką…

Polub nas i podziel się 🙂

Najnowsze wpisy

Kategorie

Bądź pierwszą osobą, która zostawi swój komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *