Bieg Ronina – edycja jesienna 2017

Bieg Ronina – edycja jesienna 2017

 

Bieg Ronina w Czerwieńsku – stary, dobry znajomy, porządny chłop 😉

Bieg Ronina w Czerwieńsku zaczyna być już stałym punktem programu wiosną i jesienią. I to moim zdaniem nie dlatego, że jest darmowy – co jest ewenementem w dzisiejszych czasach. Dlatego, że jest organizowany przez świetnych ludzi, poczynając od admina fanpejdżu, poprzez wolontariuszy na trasie, załogę biura zawodów i Panie, które nalewały mi zupy na mecie 🙂

Atutem jest tu trasa: 10 kilometrów po zielonych lasach Czerwieńska. Nie jest to płaska dyszka, o nie 😉 Są tutaj konkretne podbiegi, szybkie zbiegi, urokliwe wąwozy –  jednym słowem: miodzio 🙂 Profil trasy mówi zresztą sam za siebie.

Bieg jest darmowy, ale w pakiecie jest numer startowy, butelka wody i wafelek, a na mecie pamiątkowa plakietka i zupka, tudzież kiełbaska z grilla. Można? Można 🙂

Wszystko to spowodowało, że na starcie biegu w sobotnie przedpołudnie stanęło 99 biegaczek i biegaczy. W porównaniu do 38 w edycji wiosennej to spory progres. Ale nie ma się co dziwić 🙂

Dla mnie był to pierwszy start po krótkim roztrenowaniu.

Co prawda w planie treningowym miałem 5 km truchtu, ale trenerka stwierdziła, że wolna dycha po lesie krzywdy mi nie zrobi 😉 Znałem trasę, więc wiedziałem, że od początku musi być wolno. W utrzymaniu spacerowego tempa pomagał mi tym razem Darek. I tak omawiając różne ważne problemy tego świata ruszyliśmy w las. Przyznam jednak, że nawet to tempo było dla mnie wyzwaniem. Mocno czuję jeszcze w nogach 83 kilometry zrobione na Łemkowynie. Dlatego co ostrzejsze górki podchodziłem, za to pozwalałem sobie rozpędzić konkretnie na zbiegach. Próbowałem dogadać się z nowymi butami. X-talon 212 – but, którym połowa biegaczy jest zachwycona, a druga połowa przeklina. Ja jeszcze nie wiem – za krótki dystans, żeby się przekonać.

 

Przegadane kilometry szybko mijały, jak już się rozgrzałem,to po płaskim nawet biegło się już luźno. W edycji jesiennej trasa była krótsza o około 500 metrów, przez co odpadła jedna z atrakcji biegu – przeprawa przez mały potoczek. Nie ma to jednak wpływu na ocenę trasy – jest świetna.

 

Na metę wpadliśmy z Darkiem jednocześnie. Pamiątkowa plakietka, szybka przebiórka w aucie i już można rzucić się na przepyszną zupę 🙂 Po prostu idealna – i mówię to ja, facet, który zup praktycznie nie jada 😉 Stoły i ławki pod namiotami, biegacze, świetna atmosfera do integracji i odpoczynku – kolejny autut.

 

Ronina polecałem już po edycji wiosennej, a teraz jestem jeszcze bardziej zadowolony. I  już nie mogę doczekać się następnej edycji 🙂

Polub nas i podziel się 🙂

Najnowsze wpisy

Kategorie

Bądź pierwszą osobą, która zostawi swój komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *