Raport LC #5

Krótko, bo się ściemnia 😉

 

Tak ogólnie to tego wpisu nie miało być. A tak, od soboty miałem najpierw przez dwa dni parę razy wejść na Babią Górę, a potem przenieść się w Pieniny. Niestety mały szpital w domu spowodował, że plany się zmieniły. Cóż – tak bywa, Babia postoi jeszcze trochę i poczeka na mnie. Może to znak, że trzeba spróbować 3 x Babia Góra? Bo 6 x to zdecydowanie za dużo 😉

LC, tudzież bardziej keto wchodzi jak dzikie 😉 Co prawda straciłem jeden tydzień, ale już odrobiłem straty, woda zeszła i powoli doganiam na wykresie wagi cienką linię z wagą docelową na ten tydzień. Do Ultrakotliny 19 dni, tuż przed postaram się wrzucić podsumowanie w liczbach.

Są też dobre wieści nie dotyczące mnie bezpośrednio. Widzę, że wpisy o diecie wzbudzają zainteresowanie. I na fali tego zainteresowania zgłosiły się do mnie osoby z prośbą o pomoc. I bardzo miło mi powiedzieć, że nie tylko u mnie waga na keto fajnie spada 😉

Ten tydzień uświadomił mi też, że trochę od dupy strony zabrałem się za te wszystkie zmiany. Poranek, kiedy porządnie wyspany i wypoczęty zobaczyłem na wykresie tętna nowy rekord tętna spoczynkowego przypomniał mi, że głównym celem było uspokojenie życia, pozbycie się stresów i zadbanie o regenerację. Waga przy okazji. I mam zamiar teraz porządnie się zregenerować 😉

Prozaicznie rzecz biorąc fakt, że nie wyjechałem może pomóc w tej regeneracji. Ogarnę wszystkie zaległe prace przydomowe, wyśpię się porządnie i bez stresów zasilę organizm pełnowartościowym białkiem 🙂

 

Nawet znalazłem chwilę na czytanie 😉

Ciekawe to to. Na tyle ciekawe, że doczeka się osobnej recenzji, jak skończę.

 

A na dzisiaj trafił się następujący rozdział:

I jak tu nie wierzyć w znaki? 😉

 

Polub nas i podziel się 🙂

Najnowsze wpisy

Kategorie

Bądź pierwszą osobą, która zostawi swój komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *